Zastanawiałem się jak ten tort
nazwać. Klementynka przywodzi na myśl żeńskie imię Klementyna, chociaż jest to
tylko zbieżność fonetyczna. Tak naprawdę owoce pochodzą z Algerii i zostały
nazwane na cześć trapisty Père Clément. Natomiast mnie ta zbieżność fonetyczna podoba
się bardzo, dlatego nazwa brzmi tak jak w tytule tego przepisu.
Czy znacie ciasto klementynkowe ?
To stary i sprawdzony przepis Nigelli Lawson, znanej brytyjskiej dziennikarki i
prezenterki telewizyjnej, autorki książek kucharskich. Można go wykonać nie
tylko z klementynkami ale również z pomarańczami lub cytrynami. Nie robiłem co
prawda tego ciasta nigdy z cytrynami, ale wydaje mi się, że należałoby
zwiększyć ilość cukru, by zbalansować naturalną kwaśność cytryn. Ciasto jest
bardzo dobre w smaku, słodkie, wilgotne, z wyraźnie zaznaczoną nutą aromatów
znajdujących się w skórkach klementynek. Co ciekawe, nawet po paru dniach
ciasto pozostaje wilgotne. Od pierwszego razu ciasto zrobiło u mnie w domu
furorę i na stałe znalazło miejsce wśród ciast pieczonych na święta.
Po paru wypiekach postanowiłem
trochę poeksperymentować. Zrobiłem je ze zwykłymi mandarynkami. Również ciekawy
i miły aromat. Należy tylko usunąć z mandarynek pestki przed ich zmiksowaniem.
Kolejnym razem zrobiłem z tego ciasta tort. Między innymi było to sprowokowane
przez siostrzenicę mojej żony. Jest osobą uczuloną na gluten, a to jak wiecie
wyklucza z jadłospisu wszelkie wyroby oparte na mące pszennej. Domyślacie się
chyba, że w takim przypadku lista deserów i ciast zawęża się do serników na
zimno i tym podobnych wyrobów. Owszem, można upiec ciasta na innych mąkach, ale
jak mówi stare przysłowie, syty głodnego nie zrozumie. Gdy masz w rodzinie
tylko jedną taką osobę i robisz przyjęcie, wiadomo, że robisz dla niej osobny
deser, ale taki, którego przygotowanie nie zajmuje zbyt dużo czasu i nie wymaga
zakupu dodatkowych bezglutenowych produktów. Ważniejszym bowiem staje się, aby
zaznaczyć, że jest przygotowany dla niej specjalnie zrobiony deser niż to co on
prezentuje smakowo. W końcu, ile razy przy każdym rodzinnym spotkaniu można
jeść bananowca lub sernik na zimno. Nie żebym miał coś naprzeciw. Przeciwnie,
uważam, że są to bardzo dobre i smaczne desery na zimno, ale konsumowanie ich
przy każdej rodzinnej biesiadzie może się znudzić i doprowadzić do wrażenia, że
do końca życia jestem skazany tylko na to i nic innego mi się już nie należy.
Zbliżały się święta Bożego
Narodzenia. Postanowiłem przełamać tę złą tradycję, ale co przygotować nie
miałem zielonego pojęcia. Na krótko przed świętami robiłem ciasto
klementynkowe. Wtedy właśnie mnie olśniło. Spojrzałem na składniki i
uprzytomniłem sobie, że przecież nie ma tu ani grama mąki. Drugie olśnienie
nastąpiło po upieczeniu i wyjęciu ciasta z formy. Stwierdziłem, że jest na tyle
wysokie, że da się spokojnie pokroić je na blaty. Miałem tylko wątpliwości czy
blaty nie rozpadną się, bo konsystencja tego wypieku nie jest tak ścisła jak w
przypadku wypieków z mąką. Rzeczywiście. Z blatami trzeba obchodzić się bardzo
ostrożnie, ale nie nastręcza to dużych kłopotów. Teraz tylko pozostało mi
skomponować jakąś masę do przełożenia blatów i tort był by gotowy. Posłużyłem
się moim starym sprawdzonym kremem na bazie serka mascarpone, bitej śmietany i
dodatku w postaci drobno pokrojonych brzoskwiń z puszki. Tort wyszedł bajecznie
smaczny. Połączenie masy, która nie jest słodka i zawiera w sobie słodko-kwaśne
brzoskwinie, ze słodkimi, wilgotnymi (naturalnie nasączonymi) blatami ciasta
klementynkowego, dało bardzo miłe doznania smakowe. Najlepszą zaś nagrodą za
przygotowanie tego tortu, jak również docenieniem moich kulinarnych starań było
podziękowanie siostrzenicy mojej żony.
Zapraszam do wykonania tego
tortu.
Składniki potrzebne do wykonania tortu
Tortownica - średnica 23/24 cm
Ciasto
- Klementynki - 500g
- Jajka - 8 szt.
- Cukier - 300g
- Migdały tarte - 330g
- Proszek do pieczenia - 1,5 łyżeczki
Masa do przełożenia
- Śmietana 36% - 400ml
- Serek mascarpone - 250g
- Cukier puder - 1,5 łyżki
- Likier Cointreau - 2 łyżki
- Żelatyna - 2 łyżki
- Brzoskwinie w puszce (820g) - 0,5 puszki
Tortownica - średnica 28 cm
Ciasto
- Klementynki - 700g
- Jajka - 11 szt.
- Cukier - 400g
- Migdały tarte - 450g
- Proszek do pieczenia - 2 łyżeczki
- Jajka - 11 szt.
- Cukier - 400g
- Migdały tarte - 450g
- Proszek do pieczenia - 2 łyżeczki
Masa do przełożenia
- Śmietana 36% - 600ml
- Serek mascarpone - 375g
- Cukier puder - 2,5 łyżki
- Likier Cointreau - 3 łyżki
- Żelatyna - 3 łyżki
- Brzoskwinie w puszce (820g) - 0,75 puszki
1. Pierwszą czynnością jaką musimy wykonać aby zrobić ciasto to należy wyjąć wszystkie składniki, które są w lodówce i doprowadzić je do temperatury pokojowej. Oczywiście głównie chodzi tu o jajka. Z zimnych jajek ciasto gorzej wychodzi. Nie wiem dlaczego tak jest, ale proponuję wam przyjąć to za zasadę przy robieniu nie tylko tego wyrobu.
- Serek mascarpone - 375g
- Cukier puder - 2,5 łyżki
- Likier Cointreau - 3 łyżki
- Żelatyna - 3 łyżki
- Brzoskwinie w puszce (820g) - 0,75 puszki
1. Pierwszą czynnością jaką musimy wykonać aby zrobić ciasto to należy wyjąć wszystkie składniki, które są w lodówce i doprowadzić je do temperatury pokojowej. Oczywiście głównie chodzi tu o jajka. Z zimnych jajek ciasto gorzej wychodzi. Nie wiem dlaczego tak jest, ale proponuję wam przyjąć to za zasadę przy robieniu nie tylko tego wyrobu.
2. Klementynki dokładnie myjemy pod ciepłą bieżącą wodą. Ja osobiście
mam taką manierę, że używam do mycia dodatkowo zwykłego mydła pozbawionego
zapachu. Uważam, że w ten sposób odtłuszczam skórkę pozbawiając ją przy okazji
różnych specyfików, które nałożone na jej powierzchnię mają zabezpieczyć owoc
na czas przechowywania. Kto z was chce może skorzystać z mojego sposobu mycia.
3. Do garnka wlewamy wodę i doprowadzamy ją do wrzenia. Następnie wkładamy nasze przygotowane klementynki i gotujemy je pod przykryciem 2 godziny. Po ugotowaniu odsączamy i studzimy. Przed zmiksowaniem warto przeciąć owoce na pół i wyjąć ewentualne pestki. Jest to czynność raczej asekuracyjna, ponieważ większość obecnie sprzedawanych odmian jest bezpestkowa. Miksujemy owoce blenderem na pulpę. Można również miksować owoce na gorąco, jak tylko trochę odciekną, co sam często czynię.
4. Kolejnym krokiem jaki proponuję wam zrobić, to rozgrzać piekarnik do temperatury 175°C i włączyć termo obieg. Przygotowanie ciasta jest tak szybkie i proste, że piekarnik będzie jeszcze zimny, a my gotowi do wsadzenia ciasta, dlatego włączcie go odpowiednio wcześniej.
3. Do garnka wlewamy wodę i doprowadzamy ją do wrzenia. Następnie wkładamy nasze przygotowane klementynki i gotujemy je pod przykryciem 2 godziny. Po ugotowaniu odsączamy i studzimy. Przed zmiksowaniem warto przeciąć owoce na pół i wyjąć ewentualne pestki. Jest to czynność raczej asekuracyjna, ponieważ większość obecnie sprzedawanych odmian jest bezpestkowa. Miksujemy owoce blenderem na pulpę. Można również miksować owoce na gorąco, jak tylko trochę odciekną, co sam często czynię.
![]() |
| Klementynki gotujemy przez dwie godziny |
4. Kolejnym krokiem jaki proponuję wam zrobić, to rozgrzać piekarnik do temperatury 175°C i włączyć termo obieg. Przygotowanie ciasta jest tak szybkie i proste, że piekarnik będzie jeszcze zimny, a my gotowi do wsadzenia ciasta, dlatego włączcie go odpowiednio wcześniej.
5. W tym czasie, gdy nasz piekarnik się rozgrzewa, wykładamy papierem do pieczenia bok i
dno tortownicy. Bok proponuję wyłożyć papierem tak
aby wystawał on około 3-5 cm ponad rant tortownicy. W ten sposób zabezpieczymy
się przed wypłynięciem ciasta poza kształt formy, gdyby nasz wyrób miał ochotę
rosnąć jak szalony w czasie pieczenia.
6. Do naszych zmiksowanych klementynek dodajemy wszystkie pozostałe składniki i wyrabiamy je szybko robotem kuchennym, tylko do połączenia się ze sobą wszystkich składników. Otrzymamy dość płynne ciasto. Nie przejmujmy się tym. Tak ma być. Ciasto przelewamy do formy.
![]() |
| Bok i dno tortownicy wykładamy papierem do pieczenia |
6. Do naszych zmiksowanych klementynek dodajemy wszystkie pozostałe składniki i wyrabiamy je szybko robotem kuchennym, tylko do połączenia się ze sobą wszystkich składników. Otrzymamy dość płynne ciasto. Nie przejmujmy się tym. Tak ma być. Ciasto przelewamy do formy.
7. Pieczemy
około 60 – 80 minut lub do tzw. suchego patyczka. Czas pieczenia, który wam
podałem jest orientacyjny. Tak naprawdę wszystko zależy od tego jak dużą formę użyliśmy
do wypieku. Po upieczeniu wyłączamy piekarnik, leciutko uchylamy drzwiczki i
pozostawiamy ciasto do całkowitego wystygnięcia.
Chciałbym wam jeszcze przekazać
jedną uwagę dotyczącą proszku do pieczenia. Może on zawierać znikome ilości glutenu.
Niestety nie wszyscy producenci o tym piszą na opakowaniu, dlatego proponuję
wam zaopatrzyć się w specjalny proszek bezglutenowy, który można nabyć w
sklepach ze zdrową żywnością.
8. Gdy ciasto już dobrze wystygło przekrawamy go na blaty. Dobrze jest gdy uda nam się uzyskać cztery blaty, ale jak uzyskamy trzy to też będzie dobrze. Do równego cięcia polecam specjalny nóż. Składa się on ze struny metalowej rozpiętej na ramce. Można znaleźć go w sklepach internetowych. Bardzo polecam zakup takiego prostego urządzenia. Dzięki temu można uzyskać cienkie i równe blaty tortowe.
8. Gdy ciasto już dobrze wystygło przekrawamy go na blaty. Dobrze jest gdy uda nam się uzyskać cztery blaty, ale jak uzyskamy trzy to też będzie dobrze. Do równego cięcia polecam specjalny nóż. Składa się on ze struny metalowej rozpiętej na ramce. Można znaleźć go w sklepach internetowych. Bardzo polecam zakup takiego prostego urządzenia. Dzięki temu można uzyskać cienkie i równe blaty tortowe.
9. Teraz czas na masę kremową do
przełożenia tortu. Na początku bierzemy z puszki połówki brzoskwiń i kroimy je
w drobną kosteczkę.
10. Odmierzoną ilość żelatyny zalewamy
wodą do momentu aż cała będzie nią przykryta. Zostawiamy na 5 minut aby
napęczniała. Następnie należy ją podgrzać. Jakim sposobem? Nie ma to większego znaczenia.
Możemy podgrzewać na palniku gazowym, elektrycznym lub w mikrofali. Ważne jest,
aby podgrzewać do momentu całkowitego rozpuszczenia się żelatyny, a
jednocześnie nie dopuścić do wrzenia. Podobno żelatyna traci wtedy swoje
właściwości żelujące. Czy to prawda? Nie wiem, ponieważ nigdy nie dopuściłem do
zagotowania się żelatyny. Kiedyś muszę to zrobić i wtedy wam powiem. Tak przygotowaną
żelatynę zostawiamy do lekkiego przestudzenia.
11. W misce robota kuchennego
umieszczamy śmietanę kremówkę, serek mascarpone oraz cukier. Śmietanka i serek
muszą być schłodzone. Ubijamy do powstania gęstego kremu. Pod koniec ubijania
dodajemy lekko przestudzoną żelatynę i mieszamy. Dalej mieszając dodajemy
likier pomarańczowy. Na samym końcu wyłączamy robota kuchennego, dodajemy
pokrojone brzoskwinie i mieszamy ręcznie za pomocą szpatułki.
12. Bierzemy pierwszy blat ciasta.
Nakładamy na niego trochę masy kremowej z brzoskwiniami. Przykrywamy drugim
blatem i znów nakładamy trochę masy kremowej. Czynności te powtarzamy aż do
wyczerpania blatów. Na wierzch ostatniego blatu możemy nałożyć resztę kremu, a
na nim plasterki brzoskwiń lub sos czekoladowy (ganache). W tym celu bierzemy
równe ilości składników, czyli 100 ml śmietany 36% i 100g czekolady. Jeśli chodzi
o czekoladę, to proponuję wziąć po połowie gorzkiej i mlecznej. Śmietanę przelewamy
do garnuszka, podgrzewamy prawie do wrzenia i zdejmujemy z palnika. Wtedy
dodajemy posiekaną czekoladę i czekamy aż się rozpuści, co zazwyczaj zajmuje
około 3 minut. Następnie całość wymieszać aż do uzyskania gładkiego sosu,
którym możemy już polać wierzch naszego tortu.



