wtorek, 15 sierpnia 2017

BRZOSKWINIOWA MARYSIEŃKA








Dziś zapraszam do wykonania ciasta znanego wszystkim, a pochodzącego ze zbiorów przepisów Siostry Anastazji. Będzie to oczywiście Marysieńka. Zawsze zastanawiałem się nad tym skąd wzięła się nazwa tego pysznego placka. Może był to ulubiony deser Marii z Łączyńskich Walewskiej, metresy cesarza Napoleona Bonaparte? Nie sądzę, sztuka cukiernicza choć już dobrze rozwinięta w tamtym okresie w naszym kraju, nie oferowała jeszcze takich wymyślnych przekładanych placków. Tym bardziej nazwa nie może pochodzić od Marii Kazimiery de La Grange d’Arquien, żony króla Jana III Sobieskiego, chociaż skojarzenie z nazwą ciasta jest tu wręcz idealne, bowiem Król Jan III Sobieski w ten sposób zwracał się do swej ukochanej żony. Najbardziej prawdopodobnym jest pochodzenie nazwy tego ciastka od nazwy cukierni Marysieńka, która była bardzo popularna w przedwojennym Krakowie i być może tam powstał pierwszy raz ten wspaniały wypiek. Nie jestem do końca pewny, że tak właśnie było ale może ktoś z was, drodzy czytelnicy, ma jakąś większą wiedzę na ten temat. Będę wdzięczny za wszelkie wskazówki.

Ile osób noszących imię Marysia tyle też osobowości. Identycznie jest z ciastem o tym wdzięcznym imieniu. Chcąc upiec ten smakołyk zacząłem poszukiwania przepisu od książki Siostry Anastazji i potraktowałem go jako wzorcowy. Następnie rozpocząłem poszukiwania w sieci. I tu niespodzianka. Praktycznie żaden z przepisów nie był jak pierwowzór przepisu siostry Anastazji. Jak nie zmieniono ilości dotyczące poszczególnych składników (szczególnie cukru), to znów zastosowano zupełnie inną masę do przekładania placka. Można powiedzieć wariacje na temat Marysieńki. Jak wszyscy to wszyscy i ja też postanowiłem zmodyfikować troszeczkę swoją Marysieńkę. Jaki efekt uzyskałem możecie się przekonać robiąc ten deser według mojego przepisu, dla mnie bomba. Na koniec dodam, że Marysia (Marysieńka) to jedyna kobieta, którą jak mówi stare porzekadło, udało mi się przerobić na swoje kopyto, bez żadnych sprzeciwów i oporów z jej strony.
Życzę Smacznego.


WYKONANIE BRZOSKWINIOWEJ MARYSIEŃKI


Aby nasz wypiek się udał potrzebujemy wykonać następujące czynności:

  • upiec biszkopt kakaowy
  • upiec blat z bezy orzechowej
  • zrobić krajankę z brzoskwiń
  • zrobić krem brzoskwiniowo-budyniowo-maślany
  • przygotować nasącz z likieru Amaretto
  • zrobić polewę czekoladową
  • złożyć Brzoskwiniową Marysieńkę z przygotowanych składników




I. Wykonanie biszkoptu kakaowego

1. Wszystkie składniki potrzebne do wykonania powinny być w temperaturze pokojowej

  • Duże jajka – 8 szt.
  • Cukier drobny do wypieków – 250 g
  • Mąka pszenna – 160 g
  • Kakao – 60 g 

Potrzebne składniki


2. Białka oddzielić od żółtek. Następnie ubić je na najwyższych obrotach miksera na sztywną pianę. Po czym poznać powstanie sztywnej piany? Jedną z oznak jest to, że piana utrzymuje się w misce gdy ją odwrócimy do góry nogami. Drugą jest powstanie tak zwanych miękkich szczytów (z ang. soft pick). Polega to na tym, że przy wyjmowaniu końcówek miksera z ubitej piany powstają charakterystyczne wyniosłości z ostro zakończonymi szczytami, które natychmiast załamują się i opadają.


3. Od tego momentu nie przerywając ubijania dodawać łyżka po łyżce drobny cukier. Ważne jest aby przed dodaniem kolejnej porcji cukru uprzednio dodana była już rozpuszczona w pianie. Z mojej praktyki wynika, że aby rozpuścić 1,5 łyżki cukru w pianie musi minąć około minuty ubijania. Jeżeli chcemy upewnić się, że cukier już się rozpuścił można zanurzyć na chwilę w pianie dwa palce i rozetrzeć ją pomiędzy nimi. Jeśli nie wyczuwamy wyraźnych grudek cukru to znak, że właśnie się rozpuścił. Leciutko wyczuwalne ziarnistości cukru są dopuszczalne przed dodaniem kolejnej porcji. Ważne jest to aby ich nie było na samym końcu ubijania gdy już zużyjemy cały cukier. Proces ubijania piany z cukrem może trwać nawet 10-12 minut. Proszę się jednak nie martwić, cukier utrwala pianę, dlatego nie jesteśmy w stanie jej przebić podczas tak długiego czasu ubijania.

Ubita piana razem z cukrem

4. Następnie w dalszym ciągu ubijając, dodawać również żółtko po żółtku odczekując po jednej minucie między kolejno dodawanymi porcjami. Ten proces może trwać około 10 minut. Po tym czasie nasza ubita piana z cukrem i żółtkami podwoi swoją objętość.

Ubita piana z cukrem i żółtkami podwoiła swoją objetość

5. Wyłączyć mikser i do ubitej masy dodać przesianą mąkę i kakao. Wymieszać masę krótko i delikatnie tylko do połączenia składników tak aby masa nam nie osiadła. Proszę pamiętać, że biszkopt jest pieczony bez proszku do pieczenia i będzie miał szanse urosnąć tylko z powietrza, które wtłoczyliśmy w pianę podczas jej ubijania.

Delikatnie wymieszać ubitą masę z suchymi składnikami aby masa nam nie osiadła

6. Prostokątną formę o wymiarach 24 x 37 cm, 28 x 36 cm lub 25 x 36 cm wyłożyć papierem do pieczenia. Uwaga, proszę wyłożyć samo dno, bez boków. Boków formy również niczym nie smarować W innym przypadku biszkopt po upieczeniu nam opadnie.


7. Delikatnie wyłożyć ciasto do formy i wyrównać je. Piec z włączonym termoobiegiem w temperaturze 170-175°C przez około 30-35 minut lub aż do uzyskania tak zwanego suchego patyczka.

Biszkopt o równej powierzchni upieczony i rzucony o podłogę

8. Po upieczeniu gorące ciasto wyjąć z piekarnika i z wysokości około 30-40 cm upuścić je na podłogę. Czynność powtórzyć, a następnie zostawić ciasto w formie w temperaturze pokojowej do całkowitego wystygnięcia. Proszę mi uwierzyć, że rzucanie biszkoptu jest czynnością niezbędną, gdyż dzięki temu nasz biszkopt nie opadnie i będzie równy jak stół. Oczywiście równy jak stół dotyczy biszkoptów jasnych. W biszkopcie kakaowym zawsze dopuszczalne jest bardzo leciutkie wzniesienie. Taka jest po prostu jego natura.


9. Po wystudzeniu biszkoptu jego boki oddzielić nożykiem od formy. Rozpiąć formę i wystudzony placek przekroić tak aby uzyskać 2 blaty o mniej więcej równej grubości.

Biszkopt kakaowy podzielony na dwa blaty




II. Wykonanie blatu z bezy orzechowej

1. Wszystkie składniki potrzebne do wykonania powinny być w temperaturze pokojowej
 
  • Białka jajek – 6 szt.
  • Cukier drobny do wypieków – 240 g
  • Orzechy włoskie drobno posiekane lub zmielone – 300 g
  • Mąka pszenna – 1 czubata łyżka
  • Mąka ziemniaczana – 1 czubata łyżka
 
Potrzebne składniki


2. Ubić bezę postępując tak jak to opisane jest przy wykonywaniu biszkoptu kakaowego w punkcie drugim i trzecim. Uzyskana masa na bezę musi być lśniąca i bardzo sztywna tak że po wyjęciu końcówek miksera na masie i na mieszadłach tworzą się tak zwane twarde szczyty (z ang. hard pick), które nie załamują się i nie spadają z mieszadeł.


Lśniąca i gęsta prawidłowo ubita masa bezowa


3. Dodać następnie przesiane mąki i zmielone lub drobno posiekane orzechy. Delikatnie wymieszać szpatułką tylko do wymieszania składników. Po dodaniu składników i ich wymieszaniu masa bezowa może lekko opaść. Jest to zjawisko normalne, gdyż spowodowane jest to przez orzechy, które zawierają przecież sporo tłuszczu.


Masa bezowa wymieszana ze zmielonymi orzechami włoskimi


4. Dno prostokątnej formy o takich samych wymiarach jak użyto do biszkoptu orzechowego wyłożyć papierem do pieczenia. Przełożyć masę bezowo-orzechową do formy. Wyrównać łyżką lub szpatułką.


5. Piec z włączonym termoobiegiem w temperaturze 175°C przez około 30-35 minut. Gdy beza już się upiecze, wyłączyć piekarnik i pozostawić w środku do czasu jej przestygnięcia. Po wystudzeniu boki oddzielić nożykiem od formy. Rozpiąć formę i wystudzoną bezę zostawić do momentu składania deseru. Można ją również upiec dzień wcześniej.


Upieczony blat bezy orzechowej




Wykonanie krajanki z brzoskwiń

Otworzyć puszkę z brzoskwiniami. Odcedzić je od soku. Pokrajać brzoskwinie ostrym nożem na drobną kosteczkę. Pozostały sok po odcedzaniu potrzebny będzie do wykonania kremu brzoskwiniowo-budyniowo-maślanego.


Brzoskwinie z puszki pokrojone w kosteczkę



Wykonanie kremu brzoskwiniowo-budyniowo-maślanego

  • Puszka brzoskwiń o wadze 820 g – 1 szt.
  • Sok brzoskwiniowy po otwarciu puszki brzoskwiń i odcedzeniu owoców - 380-420 ml
  • Woda – około 350 ml
  • Cukier –  7 łyżek
  • Żółtka jajek – 6 szt.
  • Mąka pszenna – 1 czubata łyżka
  • Budyń śmietankowy w proszku bez dodatku cukru na 500 ml mleka – 2 opakowania
  • Masło lub margaryna (Kasia) – 250 g

Potrzebne składniki


1. Do naczynia z podziałką przelać syrop z odcedzonych brzoskwiń z puszki. Uzupełnić wodą do objętości 600 ml. Przelać do garnka o pojemności około 3 lub 3,5 litra. Dodać cukier w ilości podanej powyżej i zagotować.


Odcedzonego soku jest zazwyczaj około 400 ml


2. W tym czasie do osobnej miski wlać 150 ml wody, dodać żółtka, mąkę oraz opakowania budyniu w proszku. Wszystko zmiksować.


3. Na wrzący syrop brzoskwiniowy wlać zmiksowaną wcześniej mieszankę żółtkowo-budyniową i cały czas mieszając ugotować budyń. Zgasić gaz, przykryć garnek szczelnie folią spożywczą i zostawić do ostygnięcia. Budyń można również przygotować dzień wcześniej.


Ugotowany i wystudzony budyń

4. Masło umieścić w misie miksera i utrzeć je do puszystości. Następnie nie wyłączając miksera dodawać partiami wystudzony budyń aż do uzyskania gładkiej jednolitej masy.


Masło ucieramy na białą puszystą masę


Następnie partiami dodajemy wystudzony budyń, miksując do uzyskania jednolitej masy




Wykonanie nasączu z likieru Amaretto

  • Likier Amaretto – 75 ml
  • Woda – 150 ml
  • Sok z wyciśniętej cytryny – 2 łyżeczki lub do uzyskania ulubionego smaku

Nasącz przygotowany


Ilość nasączu, którą podaje, jest wystarczająca do nasączenia biszkoptu. Jeśli ktoś jednak życzy sobie użyć mniej lub więcej nasączu można przygotować własną objętość. Pamiętać należy przy tym aby stosunek likieru Amaretto do wody był zawsze zachowany w proporcji 1 + 2. Co do soku z cytryny to przy zmianie podanych objętości proponuję dodawać go do uzyskania ulubionego smaku.
 


Wykonanie polewy czekoladowej (ganache czekoladowy)

  • Śmietana kremówka 36% lub 30% - 200 g
  • Czekolada mleczna – 100 g
  • Czekolada gorzka – 100 g

Prawidłowe wykonanie tej polewy zależy od jakości użytych składników. Używać tylko naturalnej śmietany kremówki i dobrej jakości czekolady.
W garnuszku podgrzać śmietanę kremówkę prawie do wrzenia ale nie dopuścić do jej zagotowania. Zgasić gaz i zdjąć z palnika. Wrzucić posiekaną czekoladę. Troszkę poczekać aż czekolada się rozpuści. Wymieszać do uzyskania gładkiego lśniącego sosu.



Wykonanie Brzoskwiniowej Marysieńki


Pierwszy blat biszkoptu kakaowego zapiąć z powrotem do formy w której był pieczony. Nasączyć połową przygotowanego nasączu.


Posmarować równomiernie połową kremu brzoskwiniowo-budyniowo-maślanego. Rozłożyć na kremie połowę krajanki brzoskwiniowej.



Następnie położyć blat z bezy orzechowej i lekko docisnąć.


Na bezie orzechowej równomiernie rozsmarować pozostałą część kremu brzoskwiniowo-budyniowo-maślanego i rozłożyć na nim pozostałą część krajanki brzoskwiniowej.


Następnie położyć na wierzch drugi blat biszkoptu kakaowego i nasączyć resztą przygotowanego nasączu.


Wierzch naszego przekładańca wykończyć polewą czekoladową. Marysieńkę wstawić na noc do lodówki.


Następnego dnia pokroić ciasto w zgrabne kostki. Przed podaniem każdą kostkę Marysieńki można udekorować zgrabną połówką orzecha włoskiego, rodzynkami lub innymi bakaliami.

piątek, 20 stycznia 2017

TORT KLEMENTYNY





 
Zastanawiałem się jak ten tort nazwać. Klementynka przywodzi na myśl żeńskie imię Klementyna, chociaż jest to tylko zbieżność fonetyczna. Tak naprawdę owoce pochodzą z Algerii i zostały nazwane na cześć trapisty Père Clément. Natomiast mnie ta zbieżność fonetyczna podoba się bardzo, dlatego nazwa brzmi tak jak w tytule tego przepisu.

Czy znacie ciasto klementynkowe ? To stary i sprawdzony przepis Nigelli Lawson, znanej brytyjskiej dziennikarki i prezenterki telewizyjnej, autorki książek kucharskich. Można go wykonać nie tylko z klementynkami ale również z pomarańczami lub cytrynami. Nie robiłem co prawda tego ciasta nigdy z cytrynami, ale wydaje mi się, że należałoby zwiększyć ilość cukru, by zbalansować naturalną kwaśność cytryn. Ciasto jest bardzo dobre w smaku, słodkie, wilgotne, z wyraźnie zaznaczoną nutą aromatów znajdujących się w skórkach klementynek. Co ciekawe, nawet po paru dniach ciasto pozostaje wilgotne. Od pierwszego razu ciasto zrobiło u mnie w domu furorę i na stałe znalazło miejsce wśród ciast pieczonych na święta.

Po paru wypiekach postanowiłem trochę poeksperymentować. Zrobiłem je ze zwykłymi mandarynkami. Również ciekawy i miły aromat. Należy tylko usunąć z mandarynek pestki przed ich zmiksowaniem. Kolejnym razem zrobiłem z tego ciasta tort. Między innymi było to sprowokowane przez siostrzenicę mojej żony. Jest osobą uczuloną na gluten, a to jak wiecie wyklucza z jadłospisu wszelkie wyroby oparte na mące pszennej. Domyślacie się chyba, że w takim przypadku lista deserów i ciast zawęża się do serników na zimno i tym podobnych wyrobów. Owszem, można upiec ciasta na innych mąkach, ale jak mówi stare przysłowie, syty głodnego nie zrozumie. Gdy masz w rodzinie tylko jedną taką osobę i robisz przyjęcie, wiadomo, że robisz dla niej osobny deser, ale taki, którego przygotowanie nie zajmuje zbyt dużo czasu i nie wymaga zakupu dodatkowych bezglutenowych produktów. Ważniejszym bowiem staje się, aby zaznaczyć, że jest przygotowany dla niej specjalnie zrobiony deser niż to co on prezentuje smakowo. W końcu, ile razy przy każdym rodzinnym spotkaniu można jeść bananowca lub sernik na zimno. Nie żebym miał coś naprzeciw. Przeciwnie, uważam, że są to bardzo dobre i smaczne desery na zimno, ale konsumowanie ich przy każdej rodzinnej biesiadzie może się znudzić i doprowadzić do wrażenia, że do końca życia jestem skazany tylko na to i nic innego mi się już nie należy.

Zbliżały się święta Bożego Narodzenia. Postanowiłem przełamać tę złą tradycję, ale co przygotować nie miałem zielonego pojęcia. Na krótko przed świętami robiłem ciasto klementynkowe. Wtedy właśnie mnie olśniło. Spojrzałem na składniki i uprzytomniłem sobie, że przecież nie ma tu ani grama mąki. Drugie olśnienie nastąpiło po upieczeniu i wyjęciu ciasta z formy. Stwierdziłem, że jest na tyle wysokie, że da się spokojnie pokroić je na blaty. Miałem tylko wątpliwości czy blaty nie rozpadną się, bo konsystencja tego wypieku nie jest tak ścisła jak w przypadku wypieków z mąką. Rzeczywiście. Z blatami trzeba obchodzić się bardzo ostrożnie, ale nie nastręcza to dużych kłopotów. Teraz tylko pozostało mi skomponować jakąś masę do przełożenia blatów i tort był by gotowy. Posłużyłem się moim starym sprawdzonym kremem na bazie serka mascarpone, bitej śmietany i dodatku w postaci drobno pokrojonych brzoskwiń z puszki. Tort wyszedł bajecznie smaczny. Połączenie masy, która nie jest słodka i zawiera w sobie słodko-kwaśne brzoskwinie, ze słodkimi, wilgotnymi (naturalnie nasączonymi) blatami ciasta klementynkowego, dało bardzo miłe doznania smakowe. Najlepszą zaś nagrodą za przygotowanie tego tortu, jak również docenieniem moich kulinarnych starań było podziękowanie siostrzenicy mojej żony.

Zapraszam do wykonania tego tortu.



Składniki potrzebne do wykonania tortu

Tortownica - średnica 23/24 cm

Ciasto
- Klementynki - 500g 
- Jajka - 8 szt.  
- Cukier - 300g 
- Migdały tarte - 330g  
- Proszek do pieczenia - 1,5 łyżeczki
 
Masa do przełożenia
- Śmietana 36% - 400ml
- Serek mascarpone - 250g
- Cukier puder - 1,5 łyżki
- Likier Cointreau - 2 łyżki
- Żelatyna - 2 łyżki
- Brzoskwinie w puszce (820g) - 0,5 puszki

Tortownica - średnica 28 cm

Ciasto
- Klementynki - 700g
- Jajka - 11 szt.
- Cukier - 400g
- Migdały tarte - 450g
- Proszek do pieczenia - 2 łyżeczki 

Masa do przełożenia
- Śmietana 36% - 600ml
- Serek mascarpone - 375g
- Cukier puder - 2,5 łyżki
- Likier Cointreau - 3 łyżki
- Żelatyna - 3 łyżki
- Brzoskwinie w puszce (820g) - 0,75 puszki

1. Pierwszą czynnością jaką musimy wykonać aby zrobić ciasto to należy wyjąć wszystkie składniki, które są w lodówce i doprowadzić je do temperatury pokojowej. Oczywiście głównie chodzi tu o jajka. Z zimnych jajek ciasto gorzej wychodzi. Nie wiem dlaczego tak jest, ale proponuję wam przyjąć to za zasadę przy robieniu nie tylko tego wyrobu.

2. Klementynki dokładnie myjemy pod ciepłą bieżącą wodą. Ja osobiście mam taką manierę, że używam do mycia dodatkowo zwykłego mydła pozbawionego zapachu. Uważam, że w ten sposób odtłuszczam skórkę pozbawiając ją przy okazji różnych specyfików, które nałożone na jej powierzchnię mają zabezpieczyć owoc na czas przechowywania. Kto z was chce może skorzystać z mojego sposobu mycia.

3. Do garnka wlewamy wodę i doprowadzamy ją do wrzenia. Następnie wkładamy nasze przygotowane klementynki i gotujemy je pod przykryciem 2 godziny. Po ugotowaniu odsączamy i studzimy. Przed zmiksowaniem warto przeciąć owoce na pół i wyjąć ewentualne pestki. Jest to czynność raczej asekuracyjna, ponieważ większość obecnie sprzedawanych odmian jest bezpestkowa. Miksujemy owoce blenderem na pulpę. Można również miksować owoce na gorąco, jak tylko trochę odciekną, co sam często czynię.

Klementynki gotujemy przez dwie godziny

4. Kolejnym krokiem jaki proponuję wam zrobić, to rozgrzać piekarnik do temperatury 175°C i włączyć termo obieg. Przygotowanie ciasta jest tak szybkie i proste, że piekarnik będzie jeszcze zimny, a my gotowi do wsadzenia ciasta, dlatego włączcie go odpowiednio wcześniej.

5. W tym czasie, gdy nasz piekarnik się rozgrzewa, wykładamy papierem do pieczenia bok i dno tortownicy. Bok proponuję wyłożyć papierem tak aby wystawał on około 3-5 cm ponad rant tortownicy. W ten sposób zabezpieczymy się przed wypłynięciem ciasta poza kształt formy, gdyby nasz wyrób miał ochotę rosnąć jak szalony w czasie pieczenia.

Bok i dno tortownicy wykładamy papierem do pieczenia

6. Do naszych zmiksowanych klementynek dodajemy wszystkie pozostałe składniki i wyrabiamy je szybko robotem kuchennym, tylko do połączenia się ze sobą wszystkich składników. Otrzymamy dość płynne ciasto. Nie przejmujmy się tym. Tak ma być. Ciasto przelewamy do formy.

7. Pieczemy około 60 – 80 minut lub do tzw. suchego patyczka. Czas pieczenia, który wam podałem jest orientacyjny. Tak naprawdę wszystko zależy od tego jak dużą formę użyliśmy do wypieku. Po upieczeniu wyłączamy piekarnik, leciutko uchylamy drzwiczki i pozostawiamy ciasto do całkowitego wystygnięcia.

Chciałbym wam jeszcze przekazać jedną uwagę dotyczącą proszku do pieczenia. Może on zawierać znikome ilości glutenu. Niestety nie wszyscy producenci o tym piszą na opakowaniu, dlatego proponuję wam zaopatrzyć się w specjalny proszek bezglutenowy, który można nabyć w sklepach ze zdrową żywnością.

8. Gdy ciasto już dobrze wystygło przekrawamy go na blaty. Dobrze jest gdy uda nam się uzyskać cztery blaty, ale jak uzyskamy trzy to też będzie dobrze. Do równego cięcia polecam specjalny nóż. Składa się on ze struny metalowej rozpiętej na ramce. Można znaleźć go w sklepach internetowych. Bardzo polecam zakup takiego prostego urządzenia. Dzięki temu można uzyskać cienkie i równe blaty tortowe.

9. Teraz czas na masę kremową do przełożenia tortu. Na początku bierzemy z puszki połówki brzoskwiń i kroimy je w drobną kosteczkę.

10. Odmierzoną ilość żelatyny zalewamy wodą do momentu aż cała będzie nią przykryta. Zostawiamy na 5 minut aby napęczniała. Następnie należy ją podgrzać. Jakim sposobem? Nie ma to większego znaczenia. Możemy podgrzewać na palniku gazowym, elektrycznym lub w mikrofali. Ważne jest, aby podgrzewać do momentu całkowitego rozpuszczenia się żelatyny, a jednocześnie nie dopuścić do wrzenia. Podobno żelatyna traci wtedy swoje właściwości żelujące. Czy to prawda? Nie wiem, ponieważ nigdy nie dopuściłem do zagotowania się żelatyny. Kiedyś muszę to zrobić i wtedy wam powiem. Tak przygotowaną żelatynę zostawiamy do lekkiego przestudzenia.

11. W misce robota kuchennego umieszczamy śmietanę kremówkę, serek mascarpone oraz cukier. Śmietanka i serek muszą być schłodzone. Ubijamy do powstania gęstego kremu. Pod koniec ubijania dodajemy lekko przestudzoną żelatynę i mieszamy. Dalej mieszając dodajemy likier pomarańczowy. Na samym końcu wyłączamy robota kuchennego, dodajemy pokrojone brzoskwinie i mieszamy ręcznie za pomocą szpatułki.

12. Bierzemy pierwszy blat ciasta. Nakładamy na niego trochę masy kremowej z brzoskwiniami. Przykrywamy drugim blatem i znów nakładamy trochę masy kremowej. Czynności te powtarzamy aż do wyczerpania blatów. Na wierzch ostatniego blatu możemy nałożyć resztę kremu, a na nim plasterki brzoskwiń lub sos czekoladowy (ganache). W tym celu bierzemy równe ilości składników, czyli 100 ml śmietany 36% i 100g czekolady. Jeśli chodzi o czekoladę, to proponuję wziąć po połowie gorzkiej i mlecznej. Śmietanę przelewamy do garnuszka, podgrzewamy prawie do wrzenia i zdejmujemy z palnika. Wtedy dodajemy posiekaną czekoladę i czekamy aż się rozpuści, co zazwyczaj zajmuje około 3 minut. Następnie całość wymieszać aż do uzyskania gładkiego sosu, którym możemy już polać wierzch naszego tortu.
SMACZNEGO!

Smakowity kawałek Tortu Klementyny